Psychoterapia w poszukiwaniu równowagi między całkowitym poświęceniem a „only positive vibes”

Współcześni psychologowie i psychoterapeuciu coraz częściej mogą spotykać się z dwoma skrajnymi postawami: całkowitym samopoświęceniem i radykalnym „self care”. W artykule Aleksandry Tchórzewskiej „Self care weszło za mocno. Umarł ci ojciec, nie mam zasobów dla twojego smutku”, poruszony został temat obojętności wobec cierpienia innych poprzez zbytnie przywiązanie do własnego komfortu. To ważny głos w dyskusji, ale myślę, że warto zobaczyć różne perspektywy. Tak, dostrzegam powtarzaną w mediach narrację o dbaniu o własne potrzeby, własny komfort – co uważam, że samo w sobie nie jest złe. Widzę też artykuły, w których pojawiają się amatorskie diagnozy określające innych ludzi jako toksycznych lub narcystycznych. W mediach społecznościowych popularne stały się hasła o odcinaniu toksycznych relacji i chronieniu swojego komfortu za wszelką cenę, ale także unikaniu negatywnych wibracji czy po prostu trudnych emocji. Ja jako psychoterapeuta pracujący m.in. z osobami po traumie, DDA, DDD, pacjentami współuzależnionymi. Często spotykam osoby które przez dość długi czas pełniły funkcje organizatora, ratownika i emocjonalnego kontenera dla innych. Ich potrzeby były mało istotne dla nich samych i jak można się domyślić otoczenia. Samo-poświęcenie było więc czymś powszednim.

Psychoterapia – sztuka widzenia więcej niż jednej perspektywy

W psychoterapii kluczowe jest uznanie złożoności rzeczywistości, w której żyjemy. To, co z perspektywy odbiorcy budzi emocje związane z odrzuceniem, a z zewnątrz wygląda jak egoizm „nie mam zasobów na twój smutek” może być próbą stawiania granic. Kiedy ktoś uczy się odmawiać i stawiać granice bywa, że często na początku robi to zbyt mocno. Często to, co wygląda jak empatia i heroiczne wsparcie wszystkich wokół, bywa mechanizmem przetrwania wykształconym w dzieciństwie.

Dobry proces terapeutyczny nie polega na ocenianiu i narzucaniu jak ma być, a na rozumieniu:

  • Skąd bierze się moja potrzeba ratowania innych?
  • Dlaczego tak trudno mi powiedzieć „nie”?
  • Co sprawia, że cudze emocje zalewają mnie tak bardzo, że muszę się od nich odciąć?

Zamiast powiedzieć komuś bliskiemu: „nie mam zasobów na twój smutek”, można zastanowić się co ta sytuacja w nas porusza. W dobrej relacji można się tym podzielić. Tak, zgadzam się, że jako ludzie potrzebujemy innych ludzi, a budując relacje coś dajemy i coś możemy dostać od innych. Przy czym w przywołanym artykule nie ma perspektywy drugiej strony – nie wiemy jaka ta relacja była w oczach tej drugiej osoby. Czy decyzja o wycofaniu z relacji zapadła w momencie trudnego wydarzenia czy coś działo się wcześniej.

Psychoterapia pomaga zobaczyć, że można jednocześnie mieć granice, dbać o siebie, ale też pozostać wrażliwym na innych. Pomaga też uświadomić sobie, że zarówno nasze emocje jak i emocje innych osób nas nie zbiją, że możemy pozwolić sobie na empatię wobec innego człowieka. Uczy też, że można stawiać granice nie raniąc przy tym innych. Przy czym dobrze pamiętać, że stawiając granice tak czy inaczej narazimy się na jakieś niezadowolenie.

DDA i współuzależnienie – kiedy „dbanie o siebie” jest ważnym elementem psychoterapii

W psychoterapii zajmujemy się bardzo często tematem dbania o siebie. Przy czym dbanie o siebie nie oznacza dążenie do wygody i komfortu za wszelką cenę. Dbanie o siebie i własne potrzeby będzie czymś innym dla osoby, która zgłasza się z tematem uzależnienia, a trochę inaczej terapeuta pracuje z osobą współuzależnioną. Też nie dla każdego celem terapeutycznym będzie nauczenie się jak zadbać o siebie czy też nie każdy i nie w takim samym obszarze potrzebuje nauczyć się stawiać granice. To mogą być zupełnie różne sytuacje życiowe, różne wnioski i różne działania.

Są jednak takie grupy dla których nauczenie się dbania o siebie i dbania o innych jest szczególnie istotne. Taką potrzebę widzę szczególnie w pracy z osobami DDA (Dorosłe Dzieci Alkoholików), osobami współuzależnionymi, osobami po długich związkach, w których była przemoc. W historiach tych osób bardzo często obecne jest poświęcanie się dla innych, często na początku bez zauważania własnych emocji i własnych potrzeb. To takie osoby, które w dzieciństwie musiały być „dzielne”, „niewidoczne”, „odpowiedzialne za emocje innych”. Nauczyły się, że ich potrzeby są mniej ważne.

W terapii dla takich osób uczenie się dbania o siebie nie jest modą ani egoizmem. To proces odzyskiwania prawa do istnienia. To nauka:

  • rozpoznawania i wyrażania własnych emocji,
  • stawiania granic bez poczucia winy,
  • rezygnowania z nadmiernej odpowiedzialności za innych.

Dla kogoś, kto całe życie był emocjonalnym kontenerem, powiedzenie: „moje potrzeby są tak samo ważne” bywa aktem odwagi i często pierwszym krokiem do budowania zdrowych relacji. Takich, gdzie można nie tylko dawać wsparcie, ale też wziąć od innych wsparcie.

Kiedy self care staje się ucieczką

Bywa, że hasła o dbaniu o siebie, dbaniu o własny komfort staja się tarczą chroniącą przed bliskością. „Nie mam zasobów” może być komunikatem o przeciążeniu – ale może też maskować trudność w konfrontowaniu się z emocjami i cierpieniem innego człowieka. Może być próbą odcięcia od tego, co trudne – tak, aby nie czuć. Budowanie dobrych relacji wymaga czasem zniesienia pewnego dyskomfortu. Bycie przy kimś w żałobie, kryzysie czy smutku nie jest przyjemne. Jednak dla dorosłej osoby zwykła rozmowa z innym człowiekiem w trudnej sytuacji nie powinna prowadzić do poczucia braku czy wyczerpania własnych zasobów. Jeśli tak się dzieje to być może warto się temu przyjrzeć.

Dojrzałość emocjonalna polega na umiejętności wytrzymywania nie tylko własnych, ale i trudnych uczuć innych ludzi – bez wchodzenia w rolę zbawcy i bez odcinania się od relacji. Ale dojrzałość to także umiejętność okazania wsparcia, współczucia drugiej osobie, bez nadużywania siebie. Bywa też tak, że dla osoby, która otrzymuje jakieś wsparcie może być ono niewystarczające i z dłuższej interakcji może w pamięci pozostać zdanie „Nie mam w tej chwili zasobów”, czy „Nie mogę dać ci więcej czasu”.

Dojrzałość zamiast skrajności

Psychoterapia nie promuje ani bezgranicznego poświęcenia, ani kultu komfortu. Powiedziałabym, że raczej w psychoterapii poszukuje równowagi. Zdrowe granice nie oznaczają braku empatii. Empatia nie oznacza rezygnacji z siebie.

Jeśli czujesz, że:

  • zawsze jesteś dla innych, ale nikt nie jest dla ciebie
  • masz poczucie winy, gdy odpoczywasz
  • albo przeciwnie – trudno ci znieść emocje innych ludzi, izolujesz się, aby nie czuć emocji

To może być sygnał, że warto przyjrzeć się swoim schematom w bezpiecznej przestrzeni. Profesjonalna psychoterapia pomaga zobaczyć własne mechanizmy, nauczyć się regulacji emocji i budować relacje oparte na wzajemności, a nie na przymusie bycia grzecznym, miłym i potrzebnym czy z drugiego krańca unikaniu kontaktów, przedmiotowemu traktowaniu innych ludzi, nieufności i podejrzliwości.

Celem pracy terapeutycznej nie jest i nie może być stawanie się miłym dla innych czy odcinanie emocji, aby być bardziej odpornym. Celem jest, by być bardziej świadomym swoich emocji, potrzeb, ograniczeń, a przez to bardziej autentycznym, także w relacjach. Dbanie o siebie nie wyklucza dbania o innych, bez uciekania w skrajności typu całkowite poświęcenie lub akceptowanie tylko tego co pozytywne i przyjemne.

Anna Bus psycholog, psychoterapeutka, psychodietetyk Warszawa i certyfikowana psychoterapeutka uzależnień. Pracuję z osobami dorosłymi i młodzieżą. Przyjmuję w gabinecie w Warszawie (Warszawa Mokotów, ul. Puławska 28/28; oraz Warszawa Śródmieście ul. Gałczyńskiego 3/4), a także prowadzę psychoterapię on-line. Zadzwoń już dziś, tel. 500 608 183 i umów się na konsultację psychologiczną.

Podobne wpisy